Promocje
Kadzidła naturalne REWO SANG CHO
Kadzidła naturalne REWO SANG CHO
29,00 zł 23,00 zł
szt.
Szal ETHNO 39 zielony
Szal ETHNO 39 zielony
139,00 zł 119,00 zł
szt.
Kadzidła naturalne LUMBINI
Kadzidła naturalne LUMBINI
35,00 zł 25,00 zł
Kadzidła nepalskie GOJA
Kadzidła nepalskie GOJA
15,00 zł 12,00 zł
szt.
Szal ETHNO OUTLET 1
Szal ETHNO OUTLET 1
139,00 zł 79,00 zł
szt.
Szal ETHNO 08 czerwony
Szal ETHNO 08 czerwony
139,00 zł 119,00 zł
szt.
Szal ETHNO 42 czerwony
Szal ETHNO 42 czerwony
139,00 zł 119,00 zł
szt.
Kadzidła nepalskie LORD BUDDHA
Kadzidła nepalskie LORD BUDDHA
15,00 zł 12,00 zł
szt.
SADHU - ŚWIĘCI MĘŻOWIE NIE ZAWSZE ŚWIĘCI
SADHU - ŚWIĘCI MĘŻOWIE NIE ZAWSZE ŚWIĘCI

Zanim zacznę od wyjaśnienia kim są i jak funkcjonują SADHU nazywani świętymi indyjskimi ascetami spróbujmy odpowiedzieć na pytanie jak wygląda indyjska duchowość i co znaczy być wierzącym w Indiach?

Nie ma jednych Indii. Nawet jeśli to stwierdzenie wydaje się być mocno podejrzane i pozbawione logiki, jest jak najbardziej prawdziwe. Ponieważ Indii jest wiele, jest też całe mnóstwo przejawów duchowości, wiary i religii okazywanych na miliony sposobów - w zależności od miejsca, przynależności społecznej czy rodzinnej. W konsekwencji - nie ma też jednej uniwersalnej odpowiedzi na wszystkie pytania, które Indii dotyczą.

Właściwie odnosi się to do każdego innego zjawiska. To my -  ludzie zachodu jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że świat jest wyraźnie czarno – biały, że wszystko musi mieć podział, być logiczną ciągłością, a wszelkie zjawiska powinny lądować w szufladach z wyraźnie określoną etykietą. W przypadku Indii to się po prostu nie sprawdza – są za duże i za bardzo wymieszane.

Mamy więc Indie mocno uduchowione, drepczące w pielgrzymkach, wędrujące do świątyń, składające dary dla swych patronów, oddające pokłony kolorowym, roztańczonym bóstwom, głośne i kolorowe. Są Indie ciche, potulne i skromne, skupione na modlitwie. Indie zwrócone pięć razy dziennie w stronę Mekki. Indie takie, które co rano – ku pomyślności i w nadziei na lepsze jutro -  okadzają figurki boga - słonia Ganeshy i takie, które nad drzwiami zawieszają wizerunek Jezusa.

 Są Indie agnostyczne. Są Indie ascetyczne. Indie czczące czaszki, wyzbywające się wszelkiej materii, ale również Indie wierzące w social media, w to że prawdziwie dobre życie jest u Wujka Sama, dla których celem jest posiadaniem domu na amerykańskich przedmieściach takiego jak w serialu na Netflixie. Są Indie wykorzystujące nowoczesne technologie, patronujące skomplikowanym badaniom kosmosu, Indie wciągające koks, prowadzące bujne, nocne życie, uprawiające seks przedmałżeński oraz Indie bardzo konserwatywne, pielęgnujące wielopokoleniowe tradycje, żyjące na wysypiskach śmieci, w skrajnej biedzie i nędzy. Najbardziej oddana tradycji i duchowości jest właśnie ta ostatnia grupa.

Mówienie o Indiach jako kraju bardzo wierzącym, wybitnie uduchowionym oraz przekonanie, że wszystko co stamtąd pochodzi jest naznaczone jakąś tajemną mocą, niesamowitą energią jest dość karkołomne. To trochę tak jakby powiedzieć to samo o Polsce, bo przecież mamy Częstochowę, a przez lata w Watykanie urzędował papież Polak. Czy to oznacza, że każdy Polak chodzi do Kościoła i gorliwie odmawia zdrowaśki? Nie. Z Indiami jest dokładnie tak samo. Dlatego jedyna słuszna odpowiedź na pytanie jak to jest z indyjską wiarą i duchowością brzmi: TO ZALEŻY. Pokuszę się jeszcze o jedno stwierdzenie, które być może wielu z Was wyda się kontrowersyjne - religia w Indiach to naprawdę świetny, dobrze prosperujący biznes. Wcale nie przesadzam.

Współczesne Indie dynamicznie zmieniają się i rozwijają. Nie każda indyjska kobieta chodzi w sari, nie każdy indyjski mężczyzna zakłada dhoti (białe portki Gandhiego). Nawiązując do tytułu – nie każdy kto wygląda jak SADHU jest naprawdę indyjskim ascetą. Nie każdy SADHU jest...indyjski, a niektórym SADHU do świętości rozumianej w klasyczny sposób bardzo daleko.

Poza SADHU, którzy faktycznie wędrują po Indiach (i po Nepalu również) w postrzępionych sukmanach, maja bogate życie duchowe i bardzo ubogie życie materialne jest również spora grupa, która wiedzie całkiem wygodny żywot na turystycznych szlakach i nierzadko korzysta z opiatowych wspomagaczy. Wśród nich są i tacy, którzy mają bogatą przeszłość – doświadczenia w wielkich korporacjach i dzieci wysyłane na drogie, zagraniczne studia. Idziemy dalej i krok po kroku będziemy ten temat rozpracowywać.

SADHU  W WERSJI KLASYCZNEJ

W klasycznym hinduizmie i dżinizmie SADHU to faktycznie religijny, święty asceta, który wyrzekł się doczesnego życia. W zasadzie poza skromną szatą i drobiazgami niezbędnymi do przetrwania nie ma niczego. Jest żebrakiem żyjącym z jałmużny i datków, a wszystkie jego działania są podporządkowane SADHANIE czyli duchowej dyscyplinie. Nie jest ona celem samym w sobie lecz narzędziem mającym doprowadzić go do MOKSHY czyli ostatecznego wyzwolenia z kręgu kolejnych wcieleń.

SADHU w wersji klasycznej wybiera drogę religijnego minimalisty i  żyje na marginesie by osiągnąć oświecenie.

Praktyki religijne SADHU są bardzo różne. Niektórzy wybierają samotną medytację i wędrówkę, inni uczestniczą w grupowych modlitwach, śpiewach i poruszają się w grupach.

Wśród SADHU dość powszechny jest celibat i wegetarianizm, choć niektóre odłamy eksperymentują z seksem tantrycznym i sięgają po mięso.

ODŁAMY SADHU

Jako wymienną nazwę zamiast SADHU można spotkać również mniej znane określenia takie jak: vairagi lub sannjasin. To ostatnie może Wam się – i słusznie – kojarzyć z OSHO, bo współcześnie tego określenia używa się w odniesieniu do jego uczniów. SADHU mogą być również kobiety – wtedy mówi się o nich sadhavi lub aryika. Damskimi SADHU bardzo często zostają wdowy choć nie jest to regułą.

W ramach każdej z tych grup istnieją miliony odłamów i podgrup, z których każda reprezentuje różne szkoły  tradycje i linie tzw. SAMPRADYA.

Dwie najważniejsze to: SHAIVA SADHU czyli „dobrzy mężowie” oddani bogu Shivie – największemu z ascetów oraz VAISHNAVA SADHU  - „dobrzy mężowie” oddani Wisznu. Pierwsza z nich jest najliczniejsza i najbardziej rozpoznawalna. Jeśli widzicie w internecie zdjęcia lub czytacie coś co dotyczy SADHU, z dużym prawdopodobieństwem chodzi właśnie o grupę oddaną Shivie.

Każdy SADHU jest joginem, ale nie każdy jogin jest SADHU. Największa liczba SADHU przynależy do sekty DŹUNA AKHARA, która słynie z ekstremalnych praktyk jogicznych. Wyzwania którym się poddają to np. długoletnie stanie na jednej nodze i zakopywanie głowy na kilka dni w ziemi.

WYGLĄD SADHU

Hinduscy SADHU noszą proste, zwiewne ubrania najczęściej w kolorze szafranu, a w zależności od etapu wtajemniczenia mają ogolone głowy lub długie, poskręcane dredy. Dżinijscy SADHU najczęściej przyodziewają szaty w kolorze białym (odłam SVETAMBARA), a skrajne odłamy w ogóle z nich rezygnują i przemieszczają się nago (odłam DIGAMBARA).

W związku z tym, że najwięcej SADHU naśladuje mityczne życie Shivy towarzyszą im przedmioty, które do tego bóstwa nawiązują. Noszą charakterystyczny dla bóstwa trójząb, na czołach mają namalowane trzy pasy (TRIPUNDRA). Symbolizują one potrójny aspekt Shivy oraz jego dążenie do zniszczenia trzech nieczystości: samolubności, pożądania i iluzji. Szaty w kolorze szafranu i przepaski na biodrach oznaczają, że SADHU zostali symbolicznie obmyci w menstruacyjnej krwi bogini Parwati – małżonki Shivy. Typowym przedmiotem, który im towarzyszy jest też DAMARU – bębenek, którym oznajmiają swoje przybycie i odejście z wioski. Bardzo często jednym z atrybutów SADHU jest też LINGA czyli…fallus – jedno z wcieleń Shivy.

 

Skrajnym biegunem SADHU wyposażonych w zestaw atrybutów są asceci ze wspólnoty DANDA, którzy wyrzekają się niemal wszystkiego. Na wędrówkę pozostawiają sobie jedynie laskę, dzbanek na wodę i przepaskę na biodra. Żywią się tylko tym co zostanie im ofiarowane.

DROGA DO SADHU

Nie ma szkół SADHU, nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk dlatego ciężko jest określić ich dokładną liczbę. Szacuje się, że w całych Indiach może ich być około 4-5 milionów. Cieszą się dość sporym szacunkiem, a to dlatego że wierzy się, że przez swoją ostrą ascezę pośrednio mogą wykupić wyzwolenie z kręgu wcieleń dla tych, którzy wiodą mniej uduchowione życie.

SADHU pochodzą z bardzo różnych środowisk. Niektórzy od najmłodszych lat żyją na marginesie inni najpierw robią kariery, zakładają rodziny i spełniają się życiowo, a dopiero potem rezygnują ze wszystkich swych dokonań i przyodziewają skromne szaty.

Droga do zostania SADHU jest zależna od odłamu i grupy, którą się wybiera. Zazwyczaj jednak wszystko rozpoczyna się od znalezienia guru. To on wyznacza kandydata na przyszłego SADHU, nadaje mu nowe imię  i osobistą mantrę, która ma być przez niego powtarzana w ramach praktyki medytacyjnej. To guru decyduje kiedy uczeń – ŚISYA - może zostać SADHU. Do tego czasu adept pozostaje pod jego skrzydłami i musi być mu posłuszny.

Zgodnie z tradycją na początku swojej duchowej ścieżki SADHU golą głowy na znak wyrzeczenia się świata i oddania swojemu mistrzowi (duchowo będą związani  zanim przez całe życie). Gdy jednak posiądą odpowiednią wiedzę opuszczają swojego guru i wyruszają w wędrówkę – na tym etapie zaczynają zapuszczać włosy.

SADHU W WERSJI DEMONICZNEJ

Jednym ze skrajnych odłamów SADHU jest sekta AGHORI. Są oni wyznawcami BHAJWARY – gniewnego aspektu Shivy. Żyją na terenach kremacyjnych, a najwięcej z nich można spotkać w okolicach ghatów krematoryjnych w Varanasi.

AGHORI drogi do  zjednoczenia z Brahmanem czyli Absolutem upatrują we wszystkim co zakazane. Jedzą z ludzkich czaszek, zdarza im się spożywać ludzkie mięso, są wysmarowani popiołami ze stosów. Wyławiają szczątki, grzebią w resztkach spalonych stosów. Wierzą, że przezwyciężanie lęku i obrzydzenia obdarza ich magiczną mocą. Uważają, że aby osiągnąć boskość należy dokładnie przestudiować granice śmiertelnego istnienia. Tymi granicami są dla nich w szczególności seks i śmierć – tutaj tabu dla nich nie istnieje. Potrafią pić mocz, lizać ekskrementy, całować trędowatych – wszystko by szokować oraz przezwyciężać lęk i obrzydzenie, co – jak wierzą – obdarza ich niezwykłą mocą. Parają się wypędzaniem demonów, leczeniem chorób i… ekspresowymi usługami rozpłodowymi

AGHORI mają też słabość do używek – tradycyjnego bhangu(wyciąg z liści i kwiatów konopi indyjskiej o właściwościach psychoaktywnych) i fajek ćilum.  Zdarza im się nadużywać alkoholu, kokainy i innych narkotyków popularnych na zachodzie. Skąd mają dostęp do tego ostatniego? „Przyjaźnią się” z turystami i globtroterami.

Jedną z rytualnych praktyk AGHORI jest seks w miejscach kremacji z kobietą w czasie menstruacji. Kobietę smaruje się popiołem i dokonuje aktu, a inni AGHORI odśpiewują w tym czasie mantry i biją w bębny. AGHORI uważają, że orgazm i seks w towarzystwie zmarłych przynoszą nadludzkie moce, a w momencie kiedy kobieta ma okres nadludzka energia seksualna znacznie łatwiej się uwalnia. Obrzęd musi być jednak pozbawiony przemocy - kobieta musi dobrowolnie wziąć w nim udział. W epoce hipisów do ośrodków AGHORI w Varanasi przyjeżdżało bardzo dużo zagranicznych turystów by brać udział w podobnych ceremoniach i wykorzystywać rytualne praktyki seksualne do ESP (postrzegania pozazmysłowego).

JAK ROZPOZNAĆ PRAWDZIWEGO SADHU?

Trudna sztuka, czasem dla zwykłego śmiertelnika, odwiedzającego Indie na chwilę prawie niemożliwa. W wielu turystycznych miejscach można spotkać „sadhu”. Chętnie pozują do zdjęć, wróżą z dłoni, przepowiadają przyszłość, stawiają horoskopy, z uśmiechem pozdrawiają i błogosławią turystów. Jednak nie każdy SADHU – choć może wyglądać jak najprawdziwszy święty mąż - jest tym za kogo się podaje. Bardzo często są to zorganizowane grupy, które wprawdzie wiodą koczowniczy tryb życia i przywdziewają szafranowe szaty, jednak z klasyczną formą wędrownego ascety mają niewiele wspólnego. Przebywanie w miejscach, w których pojawiają się tłumy jest dla nich świetną okazją do stosunkowo łatwego zdobywania pieniędzy, bo prawie każdy chce mieć zdjęcie z egzotycznych wakacji z kimś kto wygląda tak oryginalnie i chętnie za nie zapłaci. Z drugiej strony – część prawdziwych SADHU również to wykorzystuje. Żyją z datków, a w miejscach, w których turystów nie brakuje zdobycie ich jest znacznie łatwiejsze niż w mało znanych indyjskich wioskach.

Tradycyjna ścieżka SADHU głosi jednak, że święci mężowie muszą się przemieszczać i nigdy  nie powinni na dłużej zatrzymywać się w jednym miejscu. Prawdziwi SADHU wierzą, że tylko poruszając się utrzymują w napięciu swój umysł, a pozostawanie w jednym miejscu prowadzi do stagnacji. Jeśli więc przeglądacie jakieś fotki z podróży i na każdej z nich pojawia się twarz tego samego świętego męża, który zawsze siedzi w tym samym miejscu, w dobrze skrojonych, czystych szatach – najprawdopodobniej nie jest prawdziwym wędrownym ascetą, ale kimś kto próbuje wyłudzać pieniądze i znalazł sobie sposób na życie.

WIELKIE ŚWIĘTO DZBANA I WSZYSTKICH SADHU

SADHU można spotkać podczas święta KHUMB MELA, ale  - uwaga! – to największe i najważniejsze odbywa się co 12 lat (mniejsze są organizowane co 3 lata) w ściśle określonych miejscach. Prajagradź (do 2018 funkcjonujący pod nazwą Allahabad), Haridwar, Nashik i Ujjain – cztery miasta nad brzegami świętych rzek hinduizmu w czasie tego święta przyjmują miliony wyznawców tej religii. Rekordowe festiwale przeżywały szturm nawet  70 milionów ludzi.

KHUMB MELA trwa 55 dni bez przerwy, a jego nazwa oznacza Święto Dzbana. Według wierzeń hinduistycznych bogowie podczas walki z demonami rozlali w tych miejscach nektar nieśmiertelności. W miastach, w których odbywa się festiwal nektar zmieszał się z wodami i tym samym dał im moc oczyszczania ze wszystkich grzechów – jednym z najważniejszych wydarzeń tego festiwalu jest więc rytualna, symboliczna kąpiel.

SADHU są doskonałym przykładem tego, że rzucanie w stronę Indii haseł takich jak: „na pewno”, „zawsze” jest słabym pomysłem – to wszystko wymyka się sztywnej definicji. Krąży jedno, dość popularne powiedzenie (osobiście go nie lubię) mówiące o tym, że Indie albo się kocha, albo nienawidzi. Wolę inne, używane dość często przez mieszkańców tego kraju: prawdą jest wszystko to co o Indiach myślisz i to czego nigdy byś nie wymyślił. Ciężko się z nim nie zgodzić, bo kto (do cholery!) uwierzyłby w to, że w XXI wieku, w kraju, który wysyła rakiety w kosmos żyją ludzie zjadający zwłoki i są uznawani za świętych? To właśnie są Indie proszę Państwa.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl